Jak na rybę to tylko tam! Polecam to miejsce każdemu jeśli chcemy zjeść smaczną rybę w przyjemnym otoczeniu bez towarzyszącego nam zapaszku smażonych ryb. Bar jest położony w uroczym miejscu tuż nad samym morzem gdzie z okien podziwiamy plażę i zatokę. Bar kiedyś przypominał góralską chatę jednak w zeszłym roku przeszedł generalny remont, dobudowano mu piętro i zdecydowanie podniesiono jego standard. Latem dzieją się tam istnie dantejskie sceny mnóstwo turystów gwar, ścisk, hałas (dla turysty zapewne atrakcje i uroki wypoczynku w nadmorskiej mieścinie) jednak dla mieszkańców trójmiasta średnia przyjemność konsumpcji w niespokojnej atmosferze. Dlatego jeśli już się tam udajemy to zimą, jesienią i wiosną omijając gorące i tłoczne letnie miesiące…chyba, że w późno wieczornych porach.
Dania są przepyszne, porcje duże a ryby przecudownie smaczne. Łosoś rozpływa się w ustach, sandacz na talerzu wygląda jak istny król a filety z fląderki to niebo w gębie. Właściwie tam nauczyłam się jeść inne ryby a nie tylko dorsza i pstrąga, chociaż i tak ten ostatni zawsze i wszędzie bije wszystkich na głowę.
Ryby mają smażone i grillowane od pstrąga, sandacza, dorsza po flądrę, halibuta, makrelę, turbota i kargulene. Dodatki proste nie zabierające pierszeństwa rybie ziemniaki z wody, pieczone, frytki i najsmaczniejsza ze smaczności – ziemniak grillowany z sosem tzatziki…mniam. W menu znajdziemy też dania mięsne, pierogi, sałaty, zupy, desery, przystawki wszystko co w restauracyjnym menu powinno się znaleźć. Jednak na temat tych dań się nie wypowiem bo ich nie jadłam zawsze jak trafiam do baru nadmorskiego to na rybę. Mój idealny zestaw to filety z flądry, ziemniak z grilla i surówka z selera, która tam smakuje najlepiej i nigdzie indziej nie jadłam podobnej. Za każdym razem jak tam jestem to planuje zrobić zdjęcie potraw jednak jak tylko wjadą na stół to zapominam i zabieram się za pałaszowanie…:) Więc niestety poniżej zdjęcie użyte za pośrednictwem oficjalnej strony internetowej lokalu www.barnadmorski.pl
Ach zapomniałam bym…żurek! Fantastyczny przygotowany jak się należy z białą kiełbasą, wędzonką, boczkiem, jajkiem i podany w chlebie – ciepłym, chrupiącym, w którym miąższ nasącza się zupą i nim się nie obejrzysz cały bochenek znika ze stołu. Prawda jest taka, że zamawiając żurek na pierwsze danie musimy liczyć się z tym, że będzie problem z pomieszczeniem dania głównego dlatego najlepiej żurek zamawiać na dwie osoby, chyba że jesteśmy prawdziwymi głodomorami to nie pozostaje mi życzyć nic innego jak smacznego.




Źródło zdjęć: Oficjalna strona internetowa Baru Nadmorskiego