Zrazy wołowe to kolejny pomysł na obiad, który jak dla mnie wymaga cierpliwości i godzinnego oczekiwania na posiłek. Jednak dla Mastera of Kitchen do żaden problem zawojował kuchnie i zrazy przygotował sam ze mną w charakterze przeszkadzajki i marudy z pytaniem na ustach „Ile jeszcze?…głodna jestem”. Okazuje się jednak, że trudy oczekiwania przy takim obiedzie są skutecznie wynagrodzone a i pożytek z nich taki, że mamy obiad na dwa dni.

Potrzebne będą:

Wołowina – 10 plastrów (Panie w sklepach są na tyle uprzejme, że nam już mięso pokroją, gdzie nie gdzie też rozbiją)
Cebula
Ogórki kiszone
Szynka szwardzwaldzka też 10 plastrów (w oryginale używa się boczku my jednak nie przepadamy za nim i zamieniliśmy go na szynkę)
Suszone grzyby – podgrzybki
Marchewka
Czosnek
Zielona pietruszka
Buraki
Ziemniaki

Sól
Pieprz
Ziele angielskie
Liście laurowe
Maggi
Jeżynka „Kucharek”
Majeranek
Rozmaryn

I teraz z moich kuchennych obserwacji czynności jakie wykonał Master of Kitchen należy rozbite plastry wołowiny posolić i popieprzyć nałożyć na nie szynkę, kawałki ogórka kiszonego i cebuli. Zawinąć w zgrabne ruloniki i związać nicią (białą najlepiej) oraz delikatnie obtoczyć w mące. Przyznam, że właściwie nie wiem czemu obtacza się je w mące…na przykład moja mama tak nie robi i zrazy się udają natomiast mama Mastera of Kitchen tak czyni, więc sam Master zastosował tą samą technikę.

Tak przygotowane zrazy kładziemy na rozgrzany tłuszcz i obsmażamy z każdej strony razem z cebulą pokrojoną w półksiężyce. Kiedy są już lekko przyrumienione zalewamy je bulionem albo wodą z dodatkiem jeżynki, dokładamy liście laurowe (3- 4), pokrojony czosnek i ziele angielskie. Dusimy na małym ogniu pod przykryciem bardzo długo. Po około 40 min. dokładamy namoczone suszonego grzyby i marchewkę pokrojoną w plastry. Dusimy dalej długo, bardzo długo…dochodzimy do dwóch godzin i zrazy powinny być już kruche i nadające się do jedzenia. Smakujemy sos i doprawiamy go sobie do smaku większą ilością pieprzu, majerankiem, rozmarynem można dać też trochę Maggi – i jeszcze trochę wszystko razem dusimy. Sam sos możemy podrasować sobie odrobiną śmietany i można też mąką jak ktoś lubi gęściejsze.

Jako dodatek dla mnie najlepiej sprawdzają się buraki i ziemniaki – taka też była nasza wersja na drugi dzień kiedy zrazy są jeszcze lepsze ziemniaki zastąpiliśmy kaszą gryczaną, która też doskonale do nich pasuje.

SMACZNEGO!