Damsko – Męskie
Dzisiaj było u nas po grecku a mimo to jakby po polsku bo z mielonym w roli głównej…jednak nie na tradycyjną nutę. Zabraliśmy się za bifteki…co prawda bardziej Master of Kitchen niż ja ale udział mój został odnotowany…konsumpcja przebiegła doskonale a brzuszek zadowolony. Bifteki to miła odmiana od tradycyjnych kotletów a na stole robi się trochę światowo. Kotleciki te z powodzeniem komponują się z tzatzykami a latem można je przenieść z patelni na grilla i wyjdą równie pyszne jeśli nie lepsze.
Do obiadu w stylu made in greece potrzeba będzie:
0,5kg mięsa mielonego wieprzowo – wołowego
Feta
Kapusta kiszona
Frytki
Sól
Pieprz
Mięta
Jajko
Natka pietruszki
Kminek
Cebula
3 ząbki czosnku
Jogurt grecki (ważne, żeby był gęsty) – my używamy jogurtu bałkańskiego
Ogórek świeży
Mięso mielone doprawiamy przyprawami (solą, pieprzem, miętą, kminkiem i rozgniecionym czosnkiem) dodajemy do mięsa drobno posiekaną cebulę i natkę pietruszki. Wszystko razem mieszamy wiadomo, że najlepiej ręcznie. Następnie formujemy płaskie kotlety umieszczamy w nich plaster fety i zawijamy. Smażymy na zwykłej patelni albo grillowej na niewielkiej ilości oliwy. Warto pamiętać aby przy kupowaniu fety zwrócić uwagę na jej skład i kupować ją z mleka koziego nie krowiego. To dzięki niej uzyskujemy wyjątkowy i właściwy smak bifteków.
Kapustę kiszoną doprawiamy cukrem, pieprzem i oliwą wszystko razem mieszamy i mamy dodatek numer 1. Numerem 2 będą tzatzyki czyli jogurt wymieszany z czosnkiem, startym świeżym ogórkiem (niewiele wystarczą jedynie z 4 cm ogórka) solą, pieprzem, kilkoma kroplami maggi i odrobiną cukru ale tylko wtedy kiedy uznamy, że jest zbyt czosnkowo. Wtedy nieco zneutralizuje się jego smak.
Frytki przygotowujemy sami albo według podanego sposobu przygotowania na opakowaniu.
Master of Kitchen dodatkowo przygotował sobie dodatek numer 3 wykorzystał zalegającą w domu sałatę dodał do niej odrobinę cebuli, fetę, która nie zmieściła się do kotletów, kawałki pomidora i plasrty papryczki jalapeno plus kawałki świeżego ogórka. Wyszło całkiem nieźle.
SMACZNEGO!
Wiem, wiem o gotowaniu już jest wszędzie...ale my uwielbiamy to robić. Zmieniać przepisy, kombinować nad mieszaniem smaków czy też próbować przygotować w domu przepisy znanych kucharzy - wkońcu im wychodzi to tak szybko i sprawnie. Czemu i nam miałoby się nie udać? Co prawda eksperymenty wychodzą z różnym skutkiem czy to smakowym czy też kończące się zgrzytem między mną a moim Master of Kitchen :) ale w większości przypadków są to same pychoty. I tym mam ochotę się z Wami podzielić - kuchennymi wzlotami i upadkami. Ja – to 31-latka lubiąca w kuchni szybko przygotować, szybko sprzątnąć i zapomnieć. Moje działania ograniczają się do obierania, krojenia, dekorowania i sprzątania. I co najlepsze próbowania! Ot taki łasuch. Master of Kitchen – to kuchenny showmen partnerujący mi w kuchni i w życiu. Fanatyk mięsiwa, przypraw i wariacji na ich punkcie. Dla którego przygotowanie obiadu może trwać godzinami. A myślenie nad dzisiejszym daniem jeszcze dłużej. Ot taki smakosz. Mix osobowości, który razem tworzy łagodne dania a czasem wybuchowe potrawy okraszone słodkim deserem. Przyjemnego czytania i później gotowania życzę wszystkim...niech ślinka cieknie!
Zostaw odpowiedź