Damsko – Męskie
Muffinki z konfiturą domowej roboty przygotowałam jako zwienczenie wieczornej zachcianki na coś słodkiego. Muffiny te można zrobić praktycznie zawsze bo najczęściej składniki na nie potrzebne są w domowej spiżarce – możliwe, że oprócz domowej konfitury, którą ja przygotowałam pieczołowicie latem. Jednak zastąpić ją z powodzeniem można czymkolwiek dżemem, kawałkiem czekolady czy też po prostu kawałkami owoców, które mamy aktualnie w domu bądź zrobić bez nadzienia..też będą dobre. Babeczki te robi się też bardzo szybko i sprawnie beż użycia miksera. Na chwilę zniknęłam w kuchni w celu umycia naczyń a Master of Kitchen nawet nie zauważył, że w tym czasie zdąrzyłam przygotować cupcakes. Więc polecam wam drogie panie ten przepis bo zaskoczenie kiedy wracamy z kuchni z gotową muffinką jest warte kilku chwil spędzonych w kuchni.
Do muffinek potrzeba będzie:
1 i 3/4 szklanki mąki
2 łyżki proszku do pieczenia
1 szklanka mleka
1 jajko
2 łyżki kakao
3/4 szklanki cukru pudru
1/3 szklanki oleju
Pół łyżki sody oczyszczonej
Aromat do ciast (ulubiony)
Konfitura lub dżem (ja dałam wiśniową konfiturę)
I teraz nic prostrzego jak tylko odmierzyć sobie składniki i do miski wpierw wsypać suche składniki. W drugiej misce mieszamy z kolei razem wszystkie składniki mokre (mleko, jajko, olej i aromat). Do suchych dodajemy mokre i mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Blachę na muffinki wykładamy papilotkami i nakładamy do nich łyżkę ciasta po czym dodajemy konfiturę i ponownie przykrywamy łyżką ciasta. Tak przygotowane muffinki pieczemy przez 20 minut w temperaturze 200 stopni C – do suchego patyczka. Smakują doskonale w środku z niespodzianką w postaci wiśniowej konfitury.
Wiem, wiem o gotowaniu już jest wszędzie...ale my uwielbiamy to robić. Zmieniać przepisy, kombinować nad mieszaniem smaków czy też próbować przygotować w domu przepisy znanych kucharzy - wkońcu im wychodzi to tak szybko i sprawnie. Czemu i nam miałoby się nie udać? Co prawda eksperymenty wychodzą z różnym skutkiem czy to smakowym czy też kończące się zgrzytem między mną a moim Master of Kitchen :) ale w większości przypadków są to same pychoty. I tym mam ochotę się z Wami podzielić - kuchennymi wzlotami i upadkami. Ja – to 31-latka lubiąca w kuchni szybko przygotować, szybko sprzątnąć i zapomnieć. Moje działania ograniczają się do obierania, krojenia, dekorowania i sprzątania. I co najlepsze próbowania! Ot taki łasuch. Master of Kitchen – to kuchenny showmen partnerujący mi w kuchni i w życiu. Fanatyk mięsiwa, przypraw i wariacji na ich punkcie. Dla którego przygotowanie obiadu może trwać godzinami. A myślenie nad dzisiejszym daniem jeszcze dłużej. Ot taki smakosz. Mix osobowości, który razem tworzy łagodne dania a czasem wybuchowe potrawy okraszone słodkim deserem. Przyjemnego czytania i później gotowania życzę wszystkim...niech ślinka cieknie!
Zostaw odpowiedź