Damsko – Męskie
Rosół – mówią, że zupa król. Jak dla mnie rosół ustępuje miejsca żurkowi ale plus w nim taki, że na drugi dzień można zrobić z niego pomidorówkę. Moją drugą ulubioną zupę. Powszechnie wiadomo, że rosół ma szereg cudownych zastosowań zarówno rozgrzewające w zimowe dni jak i zdrowotne dla przeziębionych. Podejrzewam, że ile gospodarzy w kuchni tyle przepisów na rosół z opiekaną cebulą nad gazem lub nie i dodawaniem wołowiny lub nie. Ja mam jeden swój sprawdzony i nim się podzielę.
W sklepie należy do koszyka włożyć:
0,5kg porcji rosołowych lub całego kurczaka (porcje rosołowe są na tyle fajne, że nadadzą rosołowi pożądaną tłustość, kurczak zrobi to samo ale jeśli nie mamy pomysłu co z nim zrobić dalej po ugotowaniu albo zwyczajnie nie mamy na niego ochoty możemy pozostać przy porcjach rosołowych – czyli korpusie bądź kawałkach korpusu kurczaka)
2 żeberka z mięsa wołowego
1 seler
3 korzenie pietruszki
1 kg marchewki
1 por
Liście laurowe
Ziele angielskie
Pieprz czarny ziarnisty
Jeżynka
Maggi
Makaron
Natka pietruszki
Do największego garnka jakiego mamy wlewamy zimną wodę i wkładamy umyte porcje rosołowe i żeberka. Gotujemy na wolnym ogniu aż zaczną pojawiać się szumowiny, zdejmujemy je dotąd aż przestaną się pojawiać…czasem to chwile trwa. Na koniec jak mięso się już ugotuje wyciągamy je i uzyskany wywar dla pewności możemy przelać i przecedzić przez drobne sito. Wlewamy do garnka już klarowny wywar i dodajemy całą włoszczyznę…seler, pietruchę, marchew i porę. Warto pamiętać aby porę wcześniej obwiązać nicią bo w przypadku kiedy nam się za bardzo rozgotuje unikniemy pływających jej kawałków w zupie. A z marchewką z kolei to jest tak, że im jej więcej tym lepiej nada wtedy rosołowi fantastyczny smak. Następnie wrzucamy wszystkie przyprawy i gotujemy. Długo gotujemy aż warzywa będą miękkie a rosół dobry – średnio cały proces może zajmować do 1,5 godziny bądź więcej – jeśli mamy całego kurczaka. Rosół można podawać z makaronem bądź też z ryżem (niektórzy preferują taką wersję) i koniecznie na koniec posypać posiekaną natką pietruszki.
SMACZNEGO!
Wiem, wiem o gotowaniu już jest wszędzie...ale my uwielbiamy to robić. Zmieniać przepisy, kombinować nad mieszaniem smaków czy też próbować przygotować w domu przepisy znanych kucharzy - wkońcu im wychodzi to tak szybko i sprawnie. Czemu i nam miałoby się nie udać? Co prawda eksperymenty wychodzą z różnym skutkiem czy to smakowym czy też kończące się zgrzytem między mną a moim Master of Kitchen :) ale w większości przypadków są to same pychoty. I tym mam ochotę się z Wami podzielić - kuchennymi wzlotami i upadkami. Ja – to 31-latka lubiąca w kuchni szybko przygotować, szybko sprzątnąć i zapomnieć. Moje działania ograniczają się do obierania, krojenia, dekorowania i sprzątania. I co najlepsze próbowania! Ot taki łasuch. Master of Kitchen – to kuchenny showmen partnerujący mi w kuchni i w życiu. Fanatyk mięsiwa, przypraw i wariacji na ich punkcie. Dla którego przygotowanie obiadu może trwać godzinami. A myślenie nad dzisiejszym daniem jeszcze dłużej. Ot taki smakosz. Mix osobowości, który razem tworzy łagodne dania a czasem wybuchowe potrawy okraszone słodkim deserem. Przyjemnego czytania i później gotowania życzę wszystkim...niech ślinka cieknie!
Zostaw odpowiedź