Damsko – Męskie
Są urodziny musi więc być i tort…cóż innego przychodzi jubilatce w udziale jak nie zaproszenie gości i przygotowanie słodkości. Tort, zapewne odwieczny dylemat upiec coś czy kupić gotowe. Do tej pory kupowałam, tym razem postanowiłam zrobić inaczej i przygotować coś samodzielnie. Dobrze, że następne urodziny za rok więc z tortami mam na jakiś czas spokój. Jednak przygodę z tym tortem przynajmniej będę długo wspominać. Wybór w internecie przepisów przeogromny, głównym dla mnie kryterium wyboru była czekolada, dużo czekolady…wiadomo czekoladowe torty najlepsze. I wydaje mi się, że znalazłam…zwycięzcą okazał się jegomość imieniem Marcello…przepełniony trzema tabliczkami czekolady i alkoholem. Jednak pracy przy nim niezmiernie dużo biszkoptów trzeba upiec w liczbie 6 – ciu sztuk mnie z racji złego rozplanowania ciasta wyszły 4 o nierównej grubości. Tort wyszedł krzywy i koślawy ale biorąc pod uwagę jego smak i zawartość czekolady wybaczam mu jego niedoskonałości w wyglądzie bo po pierwszej łyżce lądującej w buzi zapominamy o jego bynajmniej nie wystawowym wyglądzie.
Do rzeczy, potrzebne składniki do tortu:
Składniki na biszkopt czekoladowy:
7 jajek
1 szklanka drobnego cukru
Pół szklanki mąki pszennej
Pół szklanki kakao (można dać mniej, a w to miejsce dosypać mąki pszennej)
1/3 szklanki mąki ziemniaczanej
80 g czekolady gorzkiej startej na tarce o drobnych oczkach
Składniki na krem czekoladowy:
250 g gorzkiej czekolady
pół szklanki mleka
250 g miękkiego masła
3/4 – 1 szklanki cukru pudru
Dodatkowo potrzebne będą wiśnie do przełożenia biszkoptów i alkohol (dowolny) do nasączenia ciasta. Ja użyłam rumu lekko wymieszanego z sokiem z konfitur wiśniowych.
I teraz tak…białka oddzielamy od żółtek i ubijamy je mikserem na sztywną pianę, stopniowo dodając cukier. Następnie dodajmy pozostałe żółtka i miksujemy. Oba rodzaje mąki mieszamy z kakao i czekoladą i powoli dodajemy do piany z jajek delikatnie mieszając by całość nie opadła. Z gotowego ciasta powinno wyjść 6 biszkoptów po starannym podzieleniu całej masy. Przyznaję, że ja opuściłam tą lekcję i w efekcie wyszły mi cztery biszkopty każdy innej grubości…ale to nic i tak był smaczny. Każdą warstwę ciasta pieczemy przez około 8 minut w temperaturze 190ºC. Ostatecznie zastawiamy nimi po wyjęciu z piekarnika cały kuchenny blat i czekamy aż ostygną.
Na krem ucieramy mikserem miękkie masło na białą, puszystą masę, cały czas dodając stopniowo cukru. Mleko podgrzewamy i dodajemy do niego czekoladę cały czas mieszając i uważając, żeby nie przypalić. Jak się już wszystko roztopi ma się ochotę to wypić i zapomnieć o torcie ale nie to jest celem naszej zabawy. Więc rozpuszczoną lekko ciepłą czekoladę dodajemy do masła utartego z cukrem i miksujemy delikatnie. Krem wkładamy do lodówki żeby zastygnął.

Biszkopty 6 albo 4 zależy ile komu wyjdzie nasączamy alkoholem i układamy na nich wiśnie pokrywając kremem i tak warstwa po warstwie. Gotowy tort można posypać kakaem albo oblać polewą czekoladową. Odstawić do lodówki albo jeść – polecam jednak chociaż na trochę wstawić do lodówki żeby wszystko razem ładnie „przegryzło”.
SMACZNEGO!
Kluski leniwe…pycha…ostatnio jadłam je jakoś w podstawówce ale parę dni temu naszła mnie na nie jakaś taka ochota. I na swoim pomyśle się nie zawiodłam. Robiłam je pierwszy raz i muszę się przyznać, że nie wyszły najgorzej. Mając w pamięci ciągle, że nie wolno dawać zbyt wiele mąki bo będą za twarde dałam chyba za mało bo kluski były bardzo „leniwe”…ale bardzo dobre, delikatne i rozpływające się w ustach. Mówi się o nich też, że są bardzo czasochłonne i pracochłonne – przyznaję nie zauważyłam. Praca nad nimi to była dla mnie sama przyjemność a to chyba tylko dlatego, że miałam na nie ogromną ochotę.
Do klusek potrzeba będzie:
250g twarogu (półtłusty)
Ziemniaki 0,5kg
1 łyżka cukru
1 żółtko
Duża szczypta soli
150g mąki pszennej
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
Ziemniaki gotujemy albo używamy resztek z dnia wczorajszego (wtedy będzie ich mniej niż 0,5kg więc proporcje mąki należy też zmniejszyć). Następnie ugniotłam ziemniaki jak na puree i odstawiłam do ostygnięcia. Na szczęście na dworze było chłodno więc pomogłam sobie wystawieniem garnka na balkon – ostygło bardzo szybko. Następnie dodajemy do ziemniaków mąkę, jajko, twaróg i wszystkie pozostałe składniki mieszając je razem z ziemniakami. Wykładamy wszystko na stół lub stolnicę i zagniatamy ciasto. Gotowe ciasto nie klei nam się już do rąk i można je podzielić na mniejsze części, z których formujemy rulon, delikatnie go spłaszczamy i kroimy nożem pod skosem na takie wielkości klusek jakie chcemy uzyskać.
W garnku zagotować należy osoloną wodę z dodatkiem oliwy. Klusek nie wkładamy do szaleńczo gotującej się wody, zmniejszamy gaz i do wrzątku po kolei wkładamy kluski. Należy pamiętać aby zamieszać je drewnianą łyżką i po wypłynięciu nasze leniwce będą gotowe.
Podajemy je na swój ulubiony sposób. Jak dla mnie idealnie komponują się ze śmietaną cukrem i cynamonem albo zasmażką z masła i bułki tartej…a prawdę powiedziawszy ze wszystkimi dodatkami na raz.
SMACZNEGO!
Wiem, wiem o gotowaniu już jest wszędzie...ale my uwielbiamy to robić. Zmieniać przepisy, kombinować nad mieszaniem smaków czy też próbować przygotować w domu przepisy znanych kucharzy - wkońcu im wychodzi to tak szybko i sprawnie. Czemu i nam miałoby się nie udać? Co prawda eksperymenty wychodzą z różnym skutkiem czy to smakowym czy też kończące się zgrzytem między mną a moim Master of Kitchen :) ale w większości przypadków są to same pychoty. I tym mam ochotę się z Wami podzielić - kuchennymi wzlotami i upadkami. Ja – to 31-latka lubiąca w kuchni szybko przygotować, szybko sprzątnąć i zapomnieć. Moje działania ograniczają się do obierania, krojenia, dekorowania i sprzątania. I co najlepsze próbowania! Ot taki łasuch. Master of Kitchen – to kuchenny showmen partnerujący mi w kuchni i w życiu. Fanatyk mięsiwa, przypraw i wariacji na ich punkcie. Dla którego przygotowanie obiadu może trwać godzinami. A myślenie nad dzisiejszym daniem jeszcze dłużej. Ot taki smakosz. Mix osobowości, który razem tworzy łagodne dania a czasem wybuchowe potrawy okraszone słodkim deserem. Przyjemnego czytania i później gotowania życzę wszystkim...niech ślinka cieknie!
Skomentowano