Bar Nadmorski na Rewie

5 kwi 2013 Kategoria: Restauracje

Jak na rybę to tylko tam! Polecam to miejsce każdemu jeśli chcemy zjeść smaczną rybę w przyjemnym otoczeniu bez towarzyszącego nam zapaszku smażonych ryb. Bar jest położony w uroczym miejscu tuż nad samym morzem gdzie z okien podziwiamy plażę i zatokę. Bar kiedyś przypominał góralską chatę jednak w zeszłym roku przeszedł generalny remont, dobudowano mu piętro i zdecydowanie podniesiono jego standard. Latem dzieją się tam istnie dantejskie sceny mnóstwo turystów gwar, ścisk, hałas (dla turysty zapewne atrakcje i uroki wypoczynku w nadmorskiej mieścinie) jednak dla mieszkańców trójmiasta średnia przyjemność konsumpcji w niespokojnej atmosferze. Dlatego jeśli już się tam udajemy to zimą, jesienią i wiosną omijając gorące i tłoczne letnie miesiące…chyba, że w późno wieczornych porach.
Dania są przepyszne, porcje duże a ryby przecudownie smaczne. Łosoś rozpływa się w ustach, sandacz na talerzu wygląda jak istny król a filety z fląderki to niebo w gębie. Właściwie tam nauczyłam się jeść inne ryby a nie tylko dorsza i pstrąga, chociaż i tak ten ostatni zawsze i wszędzie bije wszystkich na głowę.
Ryby mają smażone i grillowane od pstrąga, sandacza, dorsza po flądrę, halibuta, makrelę, turbota i kargulene. Dodatki proste nie zabierające pierszeństwa rybie ziemniaki z wody, pieczone, frytki i najsmaczniejsza ze smaczności – ziemniak grillowany z sosem tzatziki…mniam. W menu znajdziemy też dania mięsne, pierogi, sałaty, zupy, desery, przystawki wszystko co w restauracyjnym menu powinno się znaleźć. Jednak na temat tych dań się nie wypowiem bo ich nie jadłam zawsze jak trafiam do baru nadmorskiego to na rybę. Mój idealny zestaw to filety z flądry, ziemniak z grilla i surówka z selera, która tam smakuje najlepiej i nigdzie indziej nie jadłam podobnej. Za każdym razem jak tam jestem to planuje zrobić zdjęcie potraw jednak jak tylko wjadą na stół to zapominam i zabieram się za pałaszowanie…:) Więc niestety poniżej zdjęcie użyte za pośrednictwem oficjalnej strony internetowej lokalu www.barnadmorski.pl
Ach zapomniałam bym…żurek! Fantastyczny przygotowany jak się należy z białą kiełbasą, wędzonką, boczkiem, jajkiem i podany w chlebie – ciepłym, chrupiącym, w którym miąższ nasącza się zupą i nim się nie obejrzysz cały bochenek znika ze stołu. Prawda jest taka, że zamawiając żurek na pierwsze danie musimy liczyć się z tym, że będzie problem z pomieszczeniem dania głównego dlatego najlepiej żurek zamawiać na dwie osoby, chyba że jesteśmy prawdziwymi głodomorami to nie pozostaje mi życzyć nic innego jak smacznego.




Źródło zdjęć: Oficjalna strona internetowa Baru Nadmorskiego

Łosoś w paście curry

11 mar 2013 Kategoria: Obiad

Jedno z prostszych i szybszych dań zarówno na tygodniowy obiad po pracy, niedzielny i dla gości. Niezależnie komu się go poda będzie zachwycony a kucharz nie umęczy się w kuchni i będzie miał siłę na goszczenie zaproszonych głodomorów. Przepis zgapiliśmy od Jamiego Oliviera i nieco go zmodyfikowaliśmy bo i ryba była inna i pasta curry nie czerwona (jak w oryginale) tylko zielona…no cóż użyliśmy co było w domu ale i tak wyszło pycha :-) Poniżej filmik z oryginalnym przepisem z rybą coley korma w roli głównej.

Potrzebne nam będą:

Kawałki łososia około 280g
Zielona pasta curry
Papryczka chilli
Mleczko kokosowe
Szczypiorek
Makaron
Rukola
Cytryna

Łososia smarujemy pastą curry (obficie od brzegu do brzegu) i smażymy na rozgrzanej oliwie skórą do góry – na wolnym ogniu. Jak zobaczymy bo jego boku, że mięso jest już przepieczone obracamy na drugą stronę i obsmażamy od strony skóry. Nasze płaty ryby zostawiamy na patelni i dodajemy na oliwę z trzy łyżki pasty i zalewamy mleczkiem kokosowym. Pastę należy w mleczku rozmieszać i podgotować. Na koniec dorzucamy pokrojoną chilli i szczypiorek. Jeszcze chwilkę podgotowujemy. Całość można podać z makaronem lub ryżem. Jako dodatku użyliśmy rukoli.  

 

SMACZNEGO!



O tym blogu

Wiem, wiem o gotowaniu już jest wszędzie...ale my uwielbiamy to robić. Zmieniać przepisy, kombinować nad mieszaniem smaków czy też próbować przygotować w domu przepisy znanych kucharzy - wkońcu im wychodzi to tak szybko i sprawnie. Czemu i nam miałoby się nie udać? Co prawda eksperymenty wychodzą z różnym skutkiem czy to smakowym czy też kończące się zgrzytem między mną a moim Master of Kitchen :) ale w większości przypadków są to same pychoty. I tym mam ochotę się z Wami podzielić - kuchennymi wzlotami i upadkami. Ja – to 31-latka lubiąca w kuchni szybko przygotować, szybko sprzątnąć i zapomnieć. Moje działania ograniczają się do obierania, krojenia, dekorowania i sprzątania. I co najlepsze próbowania! Ot taki łasuch. Master of Kitchen – to kuchenny showmen partnerujący mi w kuchni i w życiu. Fanatyk mięsiwa, przypraw i wariacji na ich punkcie. Dla którego przygotowanie obiadu może trwać godzinami. A myślenie nad dzisiejszym daniem jeszcze dłużej. Ot taki smakosz. Mix osobowości, który razem tworzy łagodne dania a czasem wybuchowe potrawy okraszone słodkim deserem. Przyjemnego czytania i później gotowania życzę wszystkim...niech ślinka cieknie!


Adkontekst

Galeria

Czas na jedzonko!

Get Adobe Flash player Wordpress Plugin By Tax Accountant

Facebook